Szukaj na tym blogu

środa, 10 lipca 2013

Antologia snu

W objęciach Morfeusza


Sen, nieodłączny element ludzkiego życia, mający dla człowieka ogromne znaczenie. Śpimy, by wypocząć i normalnie funkcjonować, by nabrać sił. Podczas snu również śnimy. Podobno dzięki marzeniom sennym można dotrzeć do informacji na temat samego siebie.
Czy jednak przeżyciom onirycznym należy nadawać jakiekolwiek znaczenie i doszukiwać się w nich jakiegoś ukrytego sensu? Czy może lepiej potraktować je jako efekt będący następstwem naszego wypoczynku?
Na pewno marzenia senne są owiane mgłą tajemnicy. Pewnie dlatego tak bardzo nas fascynują. Interesujemy się nimi już od wieków. Sny mogą być traktowane jako wizja prorocza, jako ostrzeżenie, wskazówka czy zapowiedź. Według Freuda z kolei sen jest po prostu spełnieniem własnego życzenia, czyli śnimy to, o czym nieświadomie myślimy. William Szekspir uważał podobnie, a mianowicie mówił, że: Jes­teśmy z te­go sa­mego ma­teriału co nasze sny.
Pozostaje w takim razie jeszcze jedna kwestia, co ze snem na jawie? Z sytuacją, kiedy podobnie jak to miało miejsce w Śnie nocy letniej, zaciera się granica między rzeczywistością a światem fantastycznym?
Chyba już pora iść spać.



poniedziałek, 8 lipca 2013

Enigmatyczny stan

Ambiwalencja uczuć i nie tylko

Przypomniałam sobie dzisiaj słowa, wypowiedziane kiedyś przez Dorotę Terakowską, polską pisarkę i dziennikarkę: Ludzie są dob­rzy i źli, od­ważni i tchórzli­wi, szlachet­ni i god­ni po­gar­dy. (...) A naj­dziw­niej­sze jest to, że naj­częściej wszys­tkie te cechy na­raz goszczą w jed­nym tyl­ko człowieku. I do­piero wówczas jest on całością. Całością za­razem silną i słabą, godną sza­cun­ku i godną współczu­cia. Ta­ki właśnie jest człowiek. Wiel­ki i mały jednocześnie. Uważam ten cytat za godny przytoczenia, dlatego postanowiłam uczynić z niego temat dzisiejszego wpisu.
Sądzę, że właśnie tacy jesteśmy- my ludzie. Silni i słabi jednocześnie.
Jakkolwiek paradoksalne to brzmi. Raz dzielni, ale innym razem lękliwi. Popadający w skrajności. Z jednej w drugą. Gardzący zachowaniem innych, cechami, które możemy odnaleźć również w sobie. Po prostu nie potrafimy często zajrzeć w głąb siebie. Trudno jest otworzyć oczy, ale jeszcze trudniej jest ujrzeć. Anthony de Mello w Minucie mądrości pisał:

- Dlacze­go wszys­cy tu­taj są tak szczęśli­wi, a ja nie? 
* Dla­tego, że nau­czy­li się widzieć dob­ro i piękno wszędzie - od­rzekł Mistrz. 
- Dlacze­go więc ja nie widzę wszędzie dob­ra i piękna? 
* Dla­tego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie te­go, cze­go nie widzisz w sobie.

Na pewno jednak nie warto pokazywać się w zupełnym negliżu uczuć.




niedziela, 7 lipca 2013

Potrójnie. Wielokrotnie.

Od kroku zaczynając


Jakie były przyczyny wielkich odkryć geograficznych? Często jako podstawowe powody podaje się: dążenie do znalezienia nowych szlaków handlowych, rozwój żeglugi i kartografii, przeludnienie w Europie czy ambicje poszczególnych państw do zdobycia nowych terenów.
Jednak uważam, że zasadniczą przyczyną, którą nie wiedzieć czemu praktycznie się pomija, była CIEKAWOŚĆ świata. Odkrywców, zarówno tych sprzed kilkuset lat jak i tych współczesnych, łączy właśnie to ogromne zainteresowanie światem. Sprawia ono, że człowiekowi chce się poznawać i odwiedzać nowe miejsca. Bez niego Kolumb nie odkryłby Ameryki, Edmund Hillary i Tenzing Norgay nie zdobyliby Mount Everest- najwyższego szczytu świata, a Jacek Pałkiewicz najprawdopodobniej nie dotarłby do źródeł Amazonki.
Wielu z nas ma w sobie coś z odkrywców... Właściwie każdy, kto lubi podróże.
Andrzej Stasiuk w Fado pisał, że: Podróżować znaczy żyć. A w każdym razie żyć podwójnie, potrójnie, wielokrotnie. Zgadzam się z tym. Niezależnie od tego, czy odbywa się małe czy te większe podróże. Każda z nich ubogaca i rozwija, pokazując jednocześnie niezwykłość i różnorodność świata.


Podróż 


Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa 
wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku 
żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi 
i abyś całą skórą zmierzył się ze światem 


Zaprzyjaźń się z Grekiem z Efezu Żydem z Aleksandrii 
poprowadzą ciebie przez uśpione bazary 
miasta traktatów kryptoportyki 
tam nad wygasłym atanorem tablicą szmaragdową 
kołyszą się Basileos Valens Zosima Geber Filalet 
złoto wyparowało mądrość pozostała)
przez uchyloną zasłonę 
Izydy korytarze jak lustra oprawione w ciemność 
milczące inicjacje i niewinne orgie 
przez opuszczone sztolnie mitów i religii 
dotrzecie do nagich bogów bez symboli 
umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów(...)

7
Więc jeśli będzie podróż niech będzie to podróż długa 
powtórka świata elementarna podróż 
rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi 
pakt wymuszony po walce

(Fragment wiersza Podróż Zbigniewa Herberta)

sobota, 6 lipca 2013

Granicy różnica

Może parkiet- skleplepienie


To, że czasami, a może często, nie zgadzamy się ze zdaniem  innych osób, nie jest niczym zadziwiającym. Według mnie to nawet dobrze. Nikt nie zniósłby monotonii.
Mój brat, będąc pewnym, że cytuje tylko Freda z Chłopaki nie płaczą, bezustannie mi powtarza: To, co dla Ciebie jest sufitem, dla mnie jest podłogą. Chyba nawet nie ma świadomności, że twórcy filmu sparafrazowali Zofię Nałkowską. Chociaż, kiedyś wspominał, że jego nauczycielka również lubi to zdanie. Jednak nie zagłębiajmy się w szczegóły. Skupmy się na słowach. 
Co dla jednych jest podłogą, to dla innych staje się sufitem. Nierzadko.
Począwszy od nierówności i niesprawiedliwości społecznej przez przekraczanie granic moralnych, a na subiektywiźmie i postrzeganiu samych siebie skończywszy. Każdy ma jakiś swój sufit i podłogę- zdanie, którego powinien bronić. Herbert Bayard Swope- amerykański dziennikarz powiedział, że: Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się wszystkich zadowolić.
Bądźmy zawsze jeden przystanek przed, bo to już połowa sukcesu.






wtorek, 2 lipca 2013

Herbertowski moment. Też.

Wahająca się, niepewna i...


Usłyszałam ostatnio bardzo ciekawe zdanie. Jego autorem jest pewien Francuz. Wypowiedź ta brzmiała mniej więcej tak: Coś  wczoraj twierdziłem, dzisiaj już w to wątpię, jutro temu przeczę, codziennie się mylę.
Pierwsza moja myśl- prawdziwe i zarazem wstrząsające, ale jakże życiowe, ponadczasowe i uniwersalne. Pod wpływem tego stwierdzenia, przypomniał mi się utwór Zbigniewa Herberta Nike która się waha. Dumna i wyniosła bogini zwycięstwa jest niezdecydowana. Jej również się to zdarza. W związku z tym, jak może nie przydarzać się człowiekowi?
W wierszu Nike ma dokonać konkretnego wyboru- między aktem tchórzostwa a czynem odwagi. Nie wie, co zrobić, ale mimo to, właśnie w momencie wahania bogini jest najpiękniejsza . 
W niedawno usłyszanym przeze mnie zdaniu i wspomnianym wierszu Herberta, poruszony został ten sam problem. Mianowicie odwieczna wątpliwość. Niepewność. Sceptycyzm i zwątpienie nawet wobec własnych myśli, czynów i zachowań. Nikt nie wie, jak postąpiłby w sytuacji skrajnej. Czy Nike zachowałaby się tak samo, jeśli podobne okoliczności miałyby miejsce wcześniej lub późnej? Francuz z pewnością dzisiaj wątpi w swoje wczorajsze twierdzenie...



Nike która się waha 

Najpiękniejsza jest Nike w momencie 
kiedy się waha 
prawa ręka piękna jak rozkaz 
opiera się o powietrze 
ale skrzydła drżą 

widzi bowiem 
samotnego młodzieńca 
idzie długą koleiną 
wojennego wozu 
szarą drogą w szarym krajobrazie 
skał i rzadkich krzewów jałowca 

ów młodzieniec niedługo zginie 
właśnie szala z jego losem 
gwałtownie opada 
ku ziemi 

Nike ma ogromną ochotę 
podejść 
pocałować go w czoło 

ale boi się 
że on który nie zaznał 
słodyczy pieszczot 
poznawszy ją 
mógłby uciekać jak inni 
w czasie tej bitwy 
więc Nike waha się 
i w końcu 
postanawia pozostać w pozycji 
której nauczyli ją rzeźbiarze 
wstydząc się bardzo tej chwili wzruszenia 

rozumie dobrze 
że jutro o świcie 
muszą znaleźć tego chłopca 
z otwartą piersią 
zamkniętymi oczyma 
i cierpkim obolem ojczyzny 
pod drętwym językiem

(Zbigniew Herbert, Nike która się waha)